sobota, 28 kwietnia 2012

hot

Jejku, czy u was też jest tak strasznie, strasznie gorąco? Mam uczucie, ze zaraz po prostu się roztopię, a w domu nie ma klimatyzacji, co powoduje, ze jest jeszcze cieplej niż na polu. ;< Jak tam pierwszy dzień majówki? ; >W jaki sposób zamierzacie spędzić wolne? W sumie, to mimo wszystko jest bardzo dobrze.  Miałam napisać, wczoraj, ale wróciłam do domu i byłam tak zmęczona, ze nie miałam siły żeby cokolwiek tutaj napisać. ; < Nawiasem, nie wiem, czy ktoś jeszcze pamięta, kiedy pisałam o koszulce, którą kupiłam, dzisiaj chciałabym wam ja pokazać. ;)

 
swterek - Pull&Bear
t-shirt - Reserved
spodnie - Cubus
chusta - Tally Wejl
torebka - Allegro

 Jak wam się podoba? Na pierwszy raz chyba nie jest źle. Wracając do tej majówki, to moja jak na razie rozpoczyna się świetnie, a wczorajszy dzień był świetny, głownie dzięki kilku osobom. Postanowiłam wziąć ze sobą aparat, także chciałabym wam pokazać co nie co, więc dzisiaj zrobię coś w rodzaju fotorelacji.

Mogłabym tu powiedzieć, ze to był bardzo nudny dzień skoro K. padł już przed południem, ale chyba wybaczę, tą 20 minutową drzemkę. ;*  Ogólnie to wczoraj było bardzo gorąco, więc postanowiliśmy dołączyć do moich najwspanialszych koleżanek, na krakowskie skałki, i szczerze mówiąc to żałuję, ze jednak nie zabrałam ze sobą stroju i nie weszłam do wody. ;<
 
♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
I tak na koniec chciałabym jeszcze przypomnieć o filmie, który ostatnio wrzuciłam. Tymczasem, ja już idę na działkę, miłego słuchania i oglądania - trzymajcie się. ♥

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Wybacz, ale chcę się z Tobą ożenić.

Cześć. ;* Jak to dobrze jest znów tutaj napisać. Jakiś czas temu wspominałam komuś, ze przeczytałam książkę, kolejna z mojej mini kolekcji romansideł. Lubie czytać, ale co dziwne, książki zawsze wybieram po okładce - jestem zdania, ze jeśli postarano się o wizualny wygląd, to, to co spotka mnie w środku jest z pewnością znacznie lepsze od tego, co mogłam już oglądnąć. Wybacz, ale chcę się z Tobą ożenić jest kontynuacją wcześniejszej części "Wybacz, ale będę Ci mówiła skarbie" autorstwa Federico Moccii. Jest to kontynuacja, pięknej historii o miłości nastolatki - przepięknej Niki, i dojrzalszego wiekiem mężczyzny - Alexa, którzy poznali się w dość nietypowy sposób. Książka opisuje, jak wygląda związek włochów, po 2 latach spędzonych razem. Ona - skończyła liceum i rozpoczęła studia na wydziale humanistycznym, a on wciąż pracuje w agencji reklamowej. Dodatkowo, możemy przeczytać o znajomych Alexa, o tym co dzieje się w ich życiu i jak rutyna wpływa na ich związki, chociaż nie będę ukrywać, iż te fragmenty uświadamiają mi czego w związku robić się nie powinno. Moccia w swojej książce ukazuje nam jak wygląda miłość idealna, pomiędzy dwojgiem ludzi o bardzo dużej różnicy wieku. Co ważniejsze, autor przedstawia nam, jak ważne jest by dbać o te ukochana osobę, by jej nie stracić i nie odczuć tej samotności. 
Myślę, ze nie mogę tutaj za wiele zdradzić, może ktoś z Was jest fanatykiem literatury i porwie się za ta książkę - mnie osobiście urzekła i z pewnością kiedy będę miała więcej czasu sięgnę po nią jeszcze raz. Tak swoja drogą macie jakaś książkę, którą chcecie przeczytać lub już to zrobiliście i zaciekawiła was na tyle mocno, ze możecie mi ja polecić? Aktualnie w mojej poczekalni znajduje się "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy?", kolejny raz przypominam o tym, ze matury już za półtora tygodnia (dalej trzymam za was kciuki!) wiec będę miała trochę wolnego czasu, żeby ją zacząć. Wspominając jeszcze o książce, to właśnie uświadomiłam sobie, ze pierwsza cześć została zekranizowana, także K. jeśli teraz to czytasz to wiedz, ze w piątek nie dam Ci spokoju i musimy to zobaczyć! Na dzisiaj to chyba tyle, mam nadzieje, że szybko znowu tutaj zagoszczę. ;*

sobota, 21 kwietnia 2012

keep holding on

Cześć. ;* Witam was w ten straszny, pochmurny dzień, mam nadzieje, ze mimo wszystko czujecie się tak szczęśliwi, jak ja. No tak, znowu nie pisałam cały tydzień - niewątpliwie muszę to zmienić. Miniony tydzień, był dla mnie bardzo ciężki, dużo sprawdzianów kartkówek i ogólnie rzeczy związane ze szkołą. Właściwie jakby sie teraz nad tym zastanowić, to aż tak wiele tego chyba nie było, sprawdzian z fizyki po i geografii, dziwie się sama sobie, ze się uczę, ale pocieszam sie, ze jeszcze tylko tydzień i całe 2 tygodnie wolnego <3 ale oczywiście wszystkim tegorocznym maturzystom, i no nie wiem gimnazjalistom chyba też, życzę powodzenia i trzymam za was kciuki. ;D Wiecie co? Jestem strasznym bałaganiarzem. Właśnie patrze na swoje biurko i skłoniło mnie to do przemyśleń. Przecież jestem dziewczyna teoretycznie powinnam utrzymać porządek w pokoju, chyba tak powinno być? No, ale niestety jestem bałaganiarą, i chyba niedługo będę musiała zmusić się do posprzątania pokoju, bo naprawdę tego nie lubię. Szczególnie ścierać kurzy, ale jestem alergiczka i mam na nie uczulenie - na to wychodzi, ze sama sobie szkodzę. Może wy poradzicie mi, jak utrzymać porządek w pokoju, bo naprawdę - przyznaje się do tego, ale nie radzę sobie z tym. ;< Zmieniając temat, nie wiem czy o tym wspominałam, w ostatnim poście - chyba tak,  miałam dzisiaj koncert. Zagrałam niby jedna piosenkę, ale mimo wszystko cieszę się z tego. Kolejny szykuje się w maju, następnie w czerwcu - więc no nie powiem będzie dość ciekawie. Kontynuując tytuł posta, wiąże się z piosenką jaką miałam okazje dzisiaj zaśpiewać, pewnie wiele osób ja kojarzy, mnie spodobała się po usłyszeniu coveru wykonanego przez Boyce Avenue, wątpię, ze kiedykolwiek wezmę się jeszcze za któryś z jej utworów, chociaż jest jedna piosenka, która naprawdę mi sie podoba, ale NIESTETY nie gram na fortepianie. ;< Co ciekawe, doszłam do wniosku, ze naprawdę mój głos w jej piosence brzmi naprawdę fajnie (przepraszam, zazwyczaj tak o sowim głosie nie uważam. ;<) ii nie wiem czy macie, ochotę, ale byłoby mi naprawdę miło gdybyście przesłuchali chociaż kawałka. Tymczasem, ja idę pouczyć się trochę na polski i historie, a Wam życzę miłego słuchania.
Do usłyszenia! ;*


sobota, 14 kwietnia 2012

And even when seasons change our love still stays the same

Cześć. ;* No tak, postu nie było cały tydzień, w sumie to nie wiem? Chyba przez brak czasu, ale ostatnio tyle się dzieje naprawdę! Właśnie przeglądam inne blogi, i jeden post skłonił mnie do przemyśleń. Nie wiem czy jestem tam gdzie, tak naprawdę chciałabym być. Pierwsza klasa liceum - ciocia mnie ostrzegała, że w tej szkole, do której chodzę będę musiała się przyłożyć, bo wymagają bardzo dużo, powiedziałam, ze tak tez zrobię - ale jakoś nie wiem, kiedy przyszedł rok szkolny, olałam to. Teraz jest kwiecień, i nie wiem co robiłam do tej pory, liczyłam chyba na szczęście, ze mi się uda, albo wciąż czuje się jak mała dziewczynka i marze o swojej wielkiej karierze muzycznej. No, ale co z nią skoro nawet nie mam czasu, żeby się w tym kierunku rozwijać ? Bo mój czas pochłania szkoła, do której i tak się nie przykładam, a to wszystko przez druga zmianę. Właśnie sobie myślę, co ja w ogóle wypisuje, przecież nie ma się czym chwalić - ale olałam wszystko, dosłownie. Próbuję dojść do wniosku, dlaczego tak się dzieje, ale zupełnie nic nie przychodzi mi do głowy, mało tego - chciałabym naprawdę, chciałabym być piątkowa uczennicą, ale moje lenistwo doprowadza mnie do tego, że nie mam ochoty brać się za książki (oczywiście te z, których korzystam w szkole ;D). Tak właśnie! Przypomniało mi się, ze miałam zamieścić recenzje jednej z książek, którą właśnie przeczytałam, nie powiem jakiej, to niespodzianka ;D myślę, ze niedługo ją napiszę i opublikuję. Wracając do tej mojej "kariery muzycznej" to hm, muszę się przyłożyć do tego co robię, o czuje, ze nie poświęcam temu tyle czasu ile bym chciała, a dodatkowo w sobotę mam "koncert" - teraz doszłam do wniosku, co ja w ogóle na niego założę?! No nic to oczywiście takie moje mega paplanie, dlatego wolę chyba przestać już pisać, bo jak się bardziej na tym skupie, to wyszedłby post pokroju nowej powieści. W najbliższym tygodniu mam masę sprawdzianów i poprawek, wiec nie wiem, czy uda mi się coś wrzucić, ale mam nadzieje, że tak - bo jak nie to K. się chyba zezłości, ze nic tutaj nie piszę, i nie ma co przeczytać. Swoją drogą chciałabym was zaprosić do przesłuchania pewnego coveru, który znajdziecie poniżej - mam nadzieje, ze wam się spodoba.


Przypomniałam sobie jeszcze, ze zostałam otagowana, ale tym zajmę się niedługo.

sobota, 7 kwietnia 2012

Wielkanocny szał.

Cześć. Jestem już po poświeceniu koszyczka, a teraz czekam - od trzech godzin na to, żeby zjeść w końcu jakieś jajko, ale powoli zaczynam w to wątpić. O dziwo dzień jest bardzo słoneczny, niby wieje, ale da się wytrzymać. Zaczynam się zastanawiać, jaki właściwie sens jest w świętach? Wiem, wiem Zmartwychwstanie itd, ale dlaczego każde święta wiążą się z jedzeniem? Dla przykładu dziś rano, mama zaprosiła dziadków na obiad - bo przygotowała kaczkę, którą specjalnie kupiła na święta. Pewnie nigdy tego nie zrozumiem, ale już trudno, może jest to spowodowane tym, ze po prostu nie lubię świąt, i to już się chyba nie zmieni. ;< Wszystko jest posprzątane, wiec moje dzisiejsze popołudnie wygląda tak:



Nie będę niestety oryginalna, ale chciałam Wam życzyć, zdrowych, wesołych, pogodnych świąt, i oczywiście udanego poniedziałku. A teraz zmykam, żeby spróbować dokończyć swoje wydmuszki, które zaczęłam dzisiaj rano, i jak widać, leżą w miseczce obok mnie.
Do usłyszenia! ;*

wtorek, 3 kwietnia 2012

need some pastels on the clothes

Wtorek - kolejny, drugi już dzień tygodnia. Jest 18 58, a ja mam uczucie, ze po prostu zaraz położę głowę na biurku i usnę. Wydawać by się mogło, że nie idąc do szkoły, nie mogę czuć się tak bardzo zmęczona jak jestem - no właśnie, mogłoby się tak wydawać. Krakowskie szpitale są niewątpliwie nieciekawe, szczególnie Prokocim, gdzie można spędzić cały dzień, tylko po to, żeby lekarz zapytał nas czy wszystko w porządku i odesłał do domu z nową receptą na od dawna zażywane leki. Nie lubię tam jeździć, brr szczególnie jak widzę te małe dzieci, które nic nie zawiniły i muszą tam siedzieć i czekać na swoją kolej nie mogąc spożytkować tej energii którą maja w sobie, bo nawet zwykłe bieganie po korytarzu może spowodować wypadek - zderzenie się z nadjeżdżającym łóżkiem szpitalnym, czy inkubatorem z noworodkiem w środku - przecież to szpital przeznaczony tylko dla dzieci, to dlaczego oprócz "kolorowych" ławek i masy ludzi siedzących na nich nie ma tam niczego innego ?! Ojej, chyba trochę odbiegłam od tematu, chociaż.. chciałabym dzisiaj trochę popisać o kolorach, które w tym sezonie są bardzo modne. Nie będę ukrywała, ze moje doświadczenie z nimi jest wielkie, bo nie jest. Stosunkowo niedawno jako gimnazjalistka nie lubiłam żadnego innego koloru oprócz czarnego, nie wiem dlaczego, ale zauważyłam, że to chyba jakiś trend w gimnazjach. ;D Jak to moja mama mówi "do ubierania się w różnorodne wzorki i kolory, trzeba dorosnąć" i powiem szczerze, że sprawdziło się to - już pod koniec gimnazjum chyba zaczęłam dorastać, a wchodząc do sklepu patrzyłam tylko na kolory najbardziej rzucające się w oczy, wtedy rodzice pytali - "co Ci się stało? dlaczego podobają Ci się takie dziwne kolory?" - odpowiadałam, że tak naprawdę sama nie wiem, podoba mi się wszystko to co rzuca się w oczy, wszystko to co jest niepowtarzalne, możne też dlatego kolor moich włosów jest marchewkowy? ;D Tak właśnie kupiłam swoje pierwsze spodnie - w kolorze miętowym, rodzice byli dość niechętni, ale te spodnie wciąż mi się podobają! No bo w sumie, to dalej w nich chodzę.. Powracając do tego co chciałam dzisiaj przekazać, po meczącej wizycie w Prokocimiu wyciągnęłam mamę do galerii, bo zależało mi na kupnie koszulki, którą wypatrzyłam sobie już w zeszłym miesiącu. Tak wiec weszłam do sklepu i co widzę? Kolory! czyli coś co kocham, można przebierać wśród pasteli, jak i neonów, specjalnie wyodrębniona cześć na ubrania tylko w barwach czerni i bieli. Patrząc na miętowe spodnie lezące na środku sklepu i dobranej do niej koralowej bluzki zapinanej na guziki, przypomniałam sobie jak dość niedawno temu, koleżanka z klasy była zaciekawiona moimi spodniami, i pytając mnie gdzie je kupiłam - odpowiedziałam, że w Cubusie, i tak zaczęła się nasza dyskusja o tym, ze wypatrzyłam je już dokładnie ROK TEMU! kiedy jeszcze nie było takiego szału na ubrania w pastelowych kolorach, po czym temat rozmowy zbiegł na jej bluzę, którą kupiła półtora roku temu, a teraz co 2ga dziewczyna w niej chodzi. Uświadomiło mi to, że coś jednak we mnie siedzi, coś w rodzaju zmysłu modowego, który przewiduje co opłaca sie kupić, a naprawdę nie kupuje tak wiele jakby mogło sie wydawać. Ogromnie cieszę sie z moich zeszłorocznych zakupów, bo dzięki temu udało mi się kupić przepiękne rzeczy, w ciekawych kolorach, za dużo niższa cenę niż teraz dostaniemy je w sieciówkach. Tak wiem wiem, post jest troszkę bez sensu, ale naprawdę korciło mnie, żeby napisać tutaj o tym! Wspominając jeszcze o dzisiejszych zakupach, to w moje ręce wpadł t-shirt w dość przystępnej cenie, bo 29.90 zł, teoretycznie jest zwykły, pewnie dla większości nie ma w nim nic ciekawego, ale kiedy ja go zobaczyłam wiedziałam, ze muszę go mieć, bo w połączeniu z innymi częściami mojej garderoby, mogłyby wyjść naprawdę świetne stylizacje. Z początku myślałam, że wrzucę tutaj jej zdjęcie, ale doszłam jednak do wniosku, ze potrzymam w niepewności, i zaprezentuje ja następnym razem. Uff,  dawno się tak nie rozpisywałam, może to dlatego, ze ostatnio w ogóle nie mam żadnych prac pisemnych na polskim, ale cieszę sie, bo właśnie poczułam się spełniona. ;D
Do następnego postu! ;*