piątek, 31 sierpnia 2012

i've never been happier ♥


Na wstępie chciałabym wszystkim serdecznie podziękować, za rekordową liczbę komentarzy pod ostatnim postem, i wszystkim tym, którzy zdecydowali się zostać moimi obserwatorami. Kocham was strasznie! ♥ To jest tak miłe uczucie, kiedy zaglądam tutaj i widzę te wszystkie miłe opinie, to wszystko bardzo podnosi mnie na duchu i sprawia, że wciąż chcę tutaj pisać, i czuje, że mam dla kogo pisać te wszystkie monologi! Mogłabym jeszcze wypisać tysiące słów z podziękowaniami, ale obawiam się, ze w pewnym momencie wszystkim by się znudziły. Przechodząc do dzisiejszej stylizacji. Zdjęcia zrobiłam już bardzo, bardzo dawno temu jak widać miałam wtedy jeszcze moje ukochane rude włosy (ach ta głupota i chęć powrotu do stu procentowej naturalności ;<). Uwielbiam luźne swetry, szczególnie ten, mimo, że szczególnie mnie nie ogrzewa bo wygląda jak siateczka (dosłownie ;D) to bardzo urzekł mnie jego kolor. Dodatkowo w połączeniu z białą bluzeczka i miętowymi rurkami, jest prosty, ale i wygodny. Według mnie jedno z najlepszych połączeń jakie kiedykolwiek miałam okazję wymyślić. ;)
sweterek - house
spodnie/ czapka - Cubus
bluzka/ chusta - h&m
buty - Tesco
torebka - Allegro

Teraz czas na ogłoszenia parafialne. Wczoraj wieczorem oświeciło mnie i przypomniałam sobie, że moja gitara od prawie półtora miesiąca leży zakurzona! W związku z tym, że moje zajęcia niedługo się zaczną chciałabym coś pograć, a do tego potrzebuje Was. Jak może niektórzy wiedzą, zaczynam dodawać swoje covery na youtube, bardzo ciekawi mnie to, czy chcielibyście mnie usłyszeć, a jeśli tak to w jakich utworach? Byłoby mi bardzo miło, gdybyście coś skrobnęli w komentarzach, a najczęściej pojawiające się tytuły mam nadzieję, że niedługo pojawią się tutaj i na moim profilu na yt. Dla przypomnienia, moje dwa filmy, które jak na razie udostepniłam
Życzę wszystkim udanej i spokojnej nocy, oraz przypominam o tym, ze możecie polubić moją stronę na FACEBOOKU ;)

środa, 29 sierpnia 2012

z serii spontanicznie - Warszawa

Witam wszystkich w środowe popołudnie! W głośnikach właśnie Carly Rae Jepsen i jej Call Me Maybe, a ja jestem w świetnym humorze. Nie ukrywając mam piekielne zakwasy po sobotnim weselu i wczorajszej wyprawie. Z jednej strony była to wycieczka planowana od dawna, a z drugiej totalnie nie wiedziałam kiedy w końcu pojedziemy. Niewątpliwie jest to najlepsze zakończenie wakacji, jakie kiedykolwiek miałam, a za spełnienie mojego "małego marzenia" dziękuję mojemu cudownemu chłopakowi, który zafundował mi ten prezent. Co ciekawe, nikt oprócz nas o tym "przedsięwzięciu" nie wiedział, no oczywiste z wyjątkiem nas i paru znajomych ;D Warszawa była mi obiecywana już dawno, dawno temu przez rodziców, jednak żadne z nich nigdy nie miało wystarczająco dużo czasu żeby tam ze mną pojechać. No bo jak można nie być w stolicy?! Przechodząc do sedna, wycieczka odbyła się wczoraj i pociągiem z Krakowa powoli kierowaliśmy się w stronę Warszawy Wschodniej. Mieliśmy spędzić cudowne sześć i pół godziny na zwiedzeniu wszystkiego co tylko było możliwe, ale i spędzeniu trochę czasu wspólnie w mieście w, którym byliśmy zupełnie nieznani. Patrząc teraz na to wszystko i myśląc o tym, najlepszym moim wspomnieniem będzie chyba łapanie wiewiórek przez K. w Łazienkach ♥♥♥ Żeby nie zanudzić Was moim paplaniem wrzucam kilka zdjęć:
  
Mój kochany antysport
Mam masę zdjęć, które mogłabym wam pokazać, ale przecież nie można mieć od razu wszystkiego, niedługo jeszcze coś wrzucę. Tymczasem zostawiam was z Kelly Clarkson i I do not hook up. Dodatkowo chciałabym was zachęcić do polubienia fan page'u mojego bloga, wkrótce zacznę zamieszczać tam więcej rzeczy. ;) Do zobaczenia! ;*

niedziela, 26 sierpnia 2012

the prettiest wedding i've ever been

Dobry wieczór wszystkim. ;* Wczorajszy dzień i dzisiejszą noc niewątpliwie mogę zaliczyć do udanych. Na zdjęciu obok macie najpiękniejsza pannę młodą jaką kiedykolwiek mogliście zobaczyć. ;) Z jednej strony byłam trochę przerażona tym dniem, bo był on planowany od dawna, a w dniu ślubu panna młoda była tak zestresowana, że zaczęłam zastanawiać się nad tym czy ten ślub w ogóle się odbędzie, a z drugiej strony byłam szczęśliwa, że po tylu latach naprawdę pięknego związku, wreszcie przychodzi dzień w, którym przysięgną sobie wszystko to, co tak naprawdę będą tylko chcieli. Nie okrywając msza ciągnęła mi się niemiłosiernie dłuuuuuuugo, nie przepadam za nimi, ale ta prawie doprowadziła mnie do łez - nawet nie wiem czemu. Dodatkowo byłam tak piekielnie głodna, bo przez większość dnia nie miałam czasu, żeby cokolwiek zjeść, że wprost nie mogłam doczekać się rosołu, który był jednym z lepszych jakie jadłam. Nie wiem, czy państwo młodzi chcieliby żebym zdawała tutaj cała relację, wiec reszty możecie się już domyślić, jak wyglądała dalsza cześć rodzinnej imprezy, dla pocieszenia wrzucam kilka zdjęć. ;)
Na ten dzień wybrałam czarne sandałki i sukienkę z poprzedniego postu.

Życzę wam udanego ostatniego tygodnia wakacji. ; < następny post za kilka dni, a ja zostawiam was z piosenka, którą planowałam wczoraj zaśpiewać, ale nie wyszło. ; <

środa, 22 sierpnia 2012

everything has changed

Jestem tutaj, znowu, po bardzo długiej nieobecności. Wakacje się kończą (to straszne ;<), zleciały trochę szybko i bardzo leniwie. Po części tak jak planowałam, po części nie. Tak więc wracam, z nowymi pomysłami, które mam nadzieje niedługo przedstawię, tym razem nie będzie tak długiej przerwy, nie może być - dopilnuje tego. W dzisiejszym poście niestety nie pojawi się niestety żadna stylizacja, lecz kilka moich wakacyjnych nabytków, które mam nadzieje, spodobają wam się. ;) Swoja drogą jak oceniacie nowy szablon? Mnie się strasznie podoba.




Czarne sandałki kupione w Bacie były moim małym marzeniem, chodź ten 12 centymetrowy obcas troszkę mnie przeraża, to stwierdzam, ze trafiony zakup chociażby na ważne szkolne uroczystości, rodzinne przyjęcia itd.
Kolejne sandałki marki Boot Square, kupione z myślą o miłych i przyjemnych wieczornych spacerach z moim chłopakiem. Okazały się trochę bezużyteczne, bo nasze wyjście bez biegania za autobusem lub tramwajem to nie wyjście. ;D
Po przeczytaniu dwóch jego książek, stwierdziłam, że przeczytam tez ta - tym bardziej, że kiedyś dałam ja koleżance na urodziny i polecała mi ją. Nie będę ukrywać, że troch mnie nudzi, nie wiem czy jednak nie obejrzę filmu.
Uwielbiam spodnie z Cubusa, w sumie to jedyny sklep w którym mogę coś kupić, a ceny nie są takie straszne. Nowa kolekcja jest świetna, i jak tylko będę mieć trochę pieniędzy na pewno coś tam jeszcze kupie
Sukienka Tally Wejl, na sobotnie wesele - mam nadzieje, że szybko dostane jakieś zdjęcia, żeby pokazać wam jak się prezentuje. ;)
Pamiętacie, jak kiedyś wspominałam o koncercie który odbył się w czerwcu ? Miałam wrzucić filmik, tak też zrobiłam. Miłego słuchania i do zobaczenia w kolejnym poście. ;)