czwartek, 26 grudnia 2013

Świątecznie

Cześć! Święta, święta i po świętach. Jak spędziliście swoje? Moje ubiegły w wyjątkowo miłej rodzinnej atmosferze, było mnóstwo pysznego jedzonka i wspaniałe prezenty.Dzisiaj nie będę się zbytnio rozpisywać, wrzucam kilka zdjęć. :)

W rozdaniu z RoseGal zwyciężyła: mari648@wp.pl! Gratuluję :)

czwartek, 19 grudnia 2013

Adele - Hiding my heart

Cześć! Jak zwykle nie wiem co napisać we wstępie postu. Przygotowania do świąt powoli nabierają tempa. Zresztą co ja tu w ogóle będę się rozwijała w tym temacie, z pewnością możecie to zauważyć po samym świątecznym wyglądzie. Mam nadzieje, że podoba Wam się tak samo jak mi. To tak tylko tytułem wstępu. Dawno nie nagrałam żadnego nowego coveru i w sobotę nadarzyła się okazja do tego by to zmienić. W szkole muzycznej do której uczęszczam odbył się mały, kameralny koncert, na którym zaprezentowali się jej uczniowie. Razem z panem Oskarem na ten dzień wybraliśmy piosenkę Adele - Hiding My Heart. Ćwiczyliśmy ja od września i wiedzieliśmy, że chcemy ja zaprezentować, bo oboje w takich klimatach czujemy się bardzo dobrze. Jak oceniacie nasz sobotni występ? Po raz kolejny zadaje pytanie, co chcielibyście usłyszeć? W tajemnicy dodam, że do nagrania mamy jeszcze jedną piosenkę, ale tytułu jeszcze nie zdradzam. Zapraszam do odsłuchania, film znajdziecie poniżej.


Przypominam o konkursie!
Jeśli macie jakieś pytania to zapraszam na mojego ask'a :)

sobota, 14 grudnia 2013

RoseGal GIVEAWAY

Cześć! Jak ja się cieszę, że w końcu mogę taki post dla was napisać. Kilka dni temu dostałam wiadomość od przemiłej pani z RoseGal z pytaniem, czy nie miałabym ochoty zorganizować z nimi konkursu. Pomyślałam, że idą święta no i dawno na blogu nie pojawiało się nic, gdzie wy moglibyście coś zyskać. Dlatego dzisiaj rozpoczynam konkurs z tym o to sklepem, w którym do wygrania jest wybrana przez was rzecz w cenie do 20$. Sklep ten ma ciekawy asortyment i naprawdę duży wybór. Znajdziecie tam wszystko! To jest mój świąteczny prezent dla was, mam nadzieję, że będziecie się zgłaszać.


Co trzeba zrobić, żeby wziąć udział w konkursie?
1. Zostać obserwatorem mojego bloga
2. Polubić fan page no more surprises na Facebooku

3. Polubić fan page RoseGal na Facebooku

4. W komentarzu zostawić swój e-mail

Konkurs trwa do 23.12.13! Tak więc do dzieła i pamiętajcie, że wybrana przez Was rzecz musi być w cenie do 20$!

niedziela, 1 grudnia 2013

aktualizacja

Cześć! Nie wierzę, że dzisiaj już 1 grudnia. Dlaczego ten czas tak szybko mija? Nawet nie zwróciłam na uwagi na to jak przeleciał mi cały ten czas. Miniony tydzień przebiegł pod znakiem próbnych matur z Operonu. Moim zdaniem egzaminy te nie należały do najprostszych nie spodziewam się świetnych wyników. Wiem, że postów nie było bardzo długo i może są tutaj osoby, które ciekawi jak przebiega moja walka o długie i zdrowe włosy. Niestety w październiku zupełnie zapomniałam o zrobieniu poglądowego zdjęcia. W tym tygodniu odwiedziłam fryzjera - podcięłam delikatnie końcówki i nałożyłam po raz kolejny farbę. Niedawno zakupiłam też dwie nowe maski jedną firmy BingoSpa, natomiast drugą Kallosa. Używam tych masek od około dwóch tygodni i wydaje mi sie, że nic spektakularnego na moich włosach nie robią, a raczej prowadzą do zupełnie odwrotnego stanu niż zamierzony, dlatego muszę je szybko zużyć i rozglądnąć się za czymś lepszym. Poniżej zdjęcie tego, co teraz możecie zastać na mojej głowie.:)

sobota, 23 listopada 2013

powrót

Cześć. Znowu na blogu zapanowała wielka pustka i cisza. Musze nadrobić wiele blogowych zaległości. W tym czasie, kiedy mnie nie było musiałam uporać się z wieloma sprawami, zarówno szkolnymi jak i prywatnymi. Do tego, że nie pisałam przyczynił się również brak weny i brak sprzętu,z którego swobodnie mogłabym do was pisać. Jakiś czas temu udało mi się w końcu kupić komputer, a dzięki temu nie mogę już narzekać na to, że nie mam miejsca na dysku, czy na fakt, że wszystko chodziło w strasznym tempie, a pisanie posta mogło trwać wieki. Muszę zmobilizować się do częstszego pisania i mam nadzieje, że mi się to uda. Ostatnio często moje posty dotyczyły włosów. W styczniu czeka mnie studniówka, a nawet dwie,więc powoli zaczynam przeglądać asortyment wielu sklepów internetowych. Dzisiaj chciałam pokazać wam, co ciekawego zauważyłam w sklepie aupie.com - nie są to niestety sukienki, ale sklep ma ciekawy wybór innych ubrań i kusi mnie, żeby coś z tej strony dla siebie zamówić. Co myślicie? Zwykle nie kupuję w sklepach internetowych spodni, czy szortów z prostego powodu - wszystkie będą dla mnie po prostu za duże, dlatego poniżej przedstawiłam wam coś na górną część ciała :)

czwartek, 3 października 2013

tangle teezer

Cześć. Ostatnio brakowało mi czasu, żeby cokolwiek ciekawego do was napisać. Niestety dopadła mnie choroba i jestem zmuszona siedzieć w domu. Mam nadzieje, ze za jakiś czas pojawi się tutaj jakaś nowa stylizacja, bo ostatnio chyba ich tutaj brakuje. Chciałabym również zaprosić Was na mój profil na portalu ask.fm - czekam na wasze pytania :) A dzisiaj o szczotce, która ma wiele zastosowań, czyli o tangle teezerze.
O tej szczotce do włosów czytałam już wiele razy na innych blogach włosomaniaczek. Większość z wpisów była zawsze pozytywna. Jedynym minusem dla bloggerek była jej cena, ale to nie zraziło mnie do kupna. Ja za swoją zapłaciłam mniej niż 40 złotych i wcale nie żałuję tylu wydanych pieniędzy.  
Jak widać ja swoją tangle teezer wybrałam w kolorach pomarańczy i żółtego, bo wydawała mi się najbardziej wesoła ze wszystkich, które proponowali sprzedawcy na allegro. Polubiłam ją za jej ciekawy kształt, bo trzeba jej to przyznać, ale nie przypomina zupełnie szczotki, którą możemy kupić w drogeriach.
Gdzieś spotkałam się z opinią, że szczotka ta może niszczyć włosy, które i tak są już w słabej kondycji, ale ja nie zauważyłam tego u siebie. Nie łamie ich na długości, nie niszczy końcówek. Nie sprawia, że włosy są po niej naelektryzowane. Może nie nadaje się do czesania nią włosów np. w kucyk, ale do rozczesywania postrączkowanych włosów takich jak moje świetnie się sprawdza. Świetnie radzi sobie z kołtunami, co bardzo mnie cieszy, bo nie raz musiałam szarpać za włosy, żeby je rozczesać. Tangle teezer stał się też wybawieniem dla mojej 5 letniej siostry, która wręcz nienawidziła się czesać, bo ma tak samo problematyczne włosy jak ja. Teraz jeśli chodzi o czesanie jej włosów to mogę robić to tylko ja, ale za pomocą tylko tej szczotki - dlatego zaproponowałam rodzicom kupno drugiej. Zapomniałam dodać, że bardzo dobrze służy do masowania skóry głowy. Może nie mojej, ale mój chłopak nie narzeka. 
Jedynym minusem jaki mogłabym tutaj znaleźć to to, że ciężko jest mi ją oczyścić z włosów, które wypadły podczas czesania i wykrzywiające się igiełki - po miesiącu użytkowania już widać kilka wykrzywionych ząbków. Nie wiem czy byłabym w stanie zamienić ją teraz na jakąkolwiek inną szczotkę. Do małej kopertówki może się nie zmieści, ale do szkolnej torby jest w sam raz. Szczerze mogę wam ją polecić, nie zawiedziecie się.

niedziela, 29 września 2013

aktualizacja włosowa

Hej! Nie było mnie bardzo, bardzo długo kolejny raz. Mam ostatnio nadmiar różnych obowiązków i przez to zaniedbałam bloga. Dzisiaj przychodzę z krótkim postem. Jakiś czas temu pisałam wam, że zaczęłam bardziej dbać o swoje włosy i pokazałam Wam pierwsze zdjęcie zrobione półtora miesiąca po rozpoczęci systematycznej i świadomej pielęgnacji. Teraz drugie zdjęcie, zrobione dzisiaj. Zauważyłam poprawę w kondycji włosów. Przede wszystkim zaczęły się bardziej błyszczeć i są dużo miększe niż przedtem. Z początkiem września wybrałam się do fryzjera aby podciąć zniszczone końcówki, dlatego włosy są trochę krótsze niż na sierpniowym zdjęcia. Ponad tydzień temu również zafarbowałam włosy i wracam do swojego ukochanego rudego koloru, mam nadzieję, że nie wpłynie to aż tak bardzo na kondycje włosów. Pielęgnacja jak na razie niewiele się zmieniła. Wciąż używam Marokańskiej maski firmy Planeta Organica, szamponu z Love2MIX i odżywki z Garniera. Wzbogaciłam też swoją kosmetyczna kolekcje o dwie nowe odżywki Garniera - jedna z białą glinką (która moim zdaniem przepięknie pachnie i ma super działanie) a drugą z morelą i olejkiem migdałowym, której jeszcze nie jestem w stanie ocenić. Zaczęłam też używać wody brzozowej na moje wypadające włosy. A wy jak ocenicie stan moich włosów po trzech miesiącach pielęgnacji? :)

czwartek, 5 września 2013

memories

Cześć! Wybaczcie, że tak długo to trwało, ale nie mogłam się zdecydować o czym najpierw napisać. Ostatnie dwa tygodnie wakacji spędziłam w Ustroniu Morskim, a teraz wróciłam już do szkoły. Jeszcze nie mogę się przyzwyczaić do porannego wstawania, bo lekcje codziennie zaczynam od 8, ale pociesza mnie fakt, że to ostatnia klasa i mam teraz tylko dziesięć lub aż dziesięć przedmiotów. Przed wczoraj wychowawczyni uświadomiła mi, że jeśli nie liczyć świąt Bożego Narodzenia, Wielkanocnych czy ferii zostało mi tylko 7 miesięcy na przygotowanie się do matury (straszne, czyż nie? :<) Ale nie o tym chciałam pisać! Mój długi "urlop" bo tak można go nazwać minął mi bardzo miło. Pogoda się udała, przez co zrobiliśmy dużo zdjęć, a nawet pojechaliśmy na rowerach do Kołobrzegu. Tak jak wspominałam mam masę ciekawych fotek, które chciałabym wam pokazać. W dzisiejszym wpisie stylizacja. Jakiś czas temu mama wygrzebała moją starą kurtkę jeansową, więc pomyślałam, że dokupię kawałek materiału i trochę ją odnowię. Bardzo się cieszę z finalnego efektu, a wam jak się podoba?
Założyłam konto na portalu ASK.FM także jeśli macie ochotę - pytajcie :)
spodnie - Cubus
t-shirt - MEOWclth (for no more surprises)
kurtka - no name
kapelusz - no name
okulary - Carry

piątek, 16 sierpnia 2013

Dziewczyny z Nowego Jorku

Obiecałam, że przyjdę z recenzją książki, którą ostatnio wam pokazywałam. Na półkach jest to zupełna nowość, bo datę swojej premiery miała 31 lipca. W powieści poznajemy główną bohaterkę Pię Keller, której marzeniem jest życie w Nowym Jorku. Wszystko układa się świetnie do momentu, kiedy ktoś wrzuca na facebooka zdjęcia z parapetówki na której tańczy nago na stole. Dwudziestodwuletnia Pia traci pracę, którą załatwili jej rodzice, a także zostaje bez środków do życia. Keller musi zacząć swoje dorosłe życie i ma na to dwa miesiące. Nie mając grosza przy duszy, dziewczyna zaczyna szukać pracy, żeby nie zawieźć swoich rodziców i nie wrócić z nimi do Zurychu. Książka ta jest pisana w pierwszej osobie, więc możemy czuć jakby autorka chciała tylko nam zdradzić historie młodej kobiety. W powieści zobaczymy co naprawdę znaczy mieć cel w życiu, jak wygląda samodzielna praca od podstaw, jak wprowadzić swój pomysł w życie, a wraz z główną bohaterką będziemy przeżywać jej radości i smutki. Będziemy z nią kiedy ma niemałe kłopoty, ale też wtedy kiedy odnosi swoje życiowy sukcesy. Jest to opowieść o przyjaźni, dojrzewaniu i nauce na błędach. Książka jest bardzo wciągająca, gdyż Pię ciągle spotykają dziwne sytuacje z którymi musi sobie poradzić. Jednak jej upór i chęć realizacji własnych celów bardzo jej pomagają. Jak myślicie czy dziewczynie się uda? Będzie miała swoją wymarzoną pracę, pieniądze na utrzymanie? Czy nie zawiedzie po raz kolejny swoich rodziców i zostanie w Nowym Jorku? A może znajdzie miłość, której wcale nie szukała?
Książkę udało mi się przeczytać w ciągu kilku dni, a po skończeniu czułam podekscytowanie, ale zarazem smutek bo był to moment pożegnania z Pią i jej przyjaciółkami. Gdybym miała tę powieść ocenić dałabym jej z pewnością dziesiątkę. Mogę wam szczerze polecić na letnie wieczory.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

muzycznie

Od jakiegoś czasu ciągle was tutaj przybywa. Bardzo się z tego powodu cieszę. Każdy komentarz, obserwacja czy nawet wejście (a było was już tutaj ponad 17 tysięcy) powoduje uśmiech na mojej twarzy, dodaje sił i motywacji do dalszego prowadzenia bloga. Dlatego dzisiaj przychodzę do was z postem muzycznym. Moim postem muzycznym, w którym znajdą się filmy z moich dotychczasowych koncertów. Ten post pojawia się nie bez powodu. Mam swoje marzenia, w zasadzie mogę powiedzieć, że od zawsze wiedziałam kim chciałabym zostać w przyszłości i w pewien sposób chcę o to zawalczyć - tutaj. Bo gdzie znajdę najlepszych słuchaczy jak nie w internecie? Mam nadzieję, że poświęcicie kilka minut na przesłuchanie mojego małego "dorobku" artystycznego i powiecie mi co wam się podoba, a co nie lub po prosto co chcielibyście usłyszeć w przyszłości. Zachęcam was również do subskrybowania mojego kanału Youtube.

sobota, 10 sierpnia 2013

new books in my bookcase

Molem książkowym już raczej nazwać się nie mogę. Przez długi czas nie przeczytałam ani jednej. Choć muszę przyznać, że czytać uwielbiam. W mojej biblioteczce znajdują się głównie romanse, ale nie zabraknie też tych młodzieżowych. Od jakiegoś czasu polowałam na książkę w empiku. Ciągle brakowało mi czasu, albo pieniędzy, żeby sobie ją sprawić (uwielbiam kupować książki, a potem trzymać je na półce w pokoju). Kilka dni temu przełamałam się. Jakiś czas temu na jednym z blogów trafiłam na kolejną książkę, która również mnie zaciekawiła. Więc w końcu w moim zamówieniu znalazły się dwie czytelnicze pozycje, a nie jedna jak na początku zakładałam. Ja jak to ja, nie mogę spokojnie poczekać do wyjazdu, gdzie planowałam zacząć czytać. Już prawie kończę jedną z nich! A wy co moglibyście mi polecić do czytania na plażę? :)

wtorek, 6 sierpnia 2013

początki włosomaniactwa

Dzień dobry! Dzisiejszy post będzie o zupełnie czymś innym co na blogu pojawiało się dotychczas. Chodzi o włosy - wcześniej były mi raczej obojętne. Mimo, że chciałam, żeby były piękne i długie (marzę o włosach długości do wcięcia w talii) to nie dbałam o nie szczególnie. Jeszcze do niedawna używałam zwykłego szamponu i odżywek, katowałam włosy prostownicą i suszarką (teraz też czasem mi się zdarza, ale coraz rzadziej). Jednak pewnego dnia przez przypadek trafiłam na bloga BlondHairCare i prześledziłam chyba całą włosową historię autorki. Pomyślałam sobie "jej włosy wyglądają pięknie, więc może ja też spróbuję?". Moje włosy są średniej długości, sięgają prawie do zapięcia stanika. Ponad 2 lata temu zapragnęłam mieć marchewkowe włosy, jak Hayley Williams i tak oto wybrałam się do fryzjera. Włosy najpierw zostały rozjaśnione na blond, a to spowodowało, że prawie wszystkie się połamały. Później nałożyłam swój wymarzony pomarańcz, co sprawiło, że połowa moich pięknych włosów po prostu wypadła. Dalej chciałabym mieć ten marchewkowy, bo uważam, że mysi blond jest po prostu nijaki, ale czy da się zachować piękny kolor włosów bez niszczenia ich? Raczej nie. Włosów nie farbowałam od ponad 8 miesięcy, więc z marchewki zrobił się ciekawy złoty kolor. Moje włosy aktualnie prezentują się w ten sposób:
Nie są oszałamiające, prawda? To dopiero początek mojej świadomej pielęgnacji włosów. Od ponad miesiąca zupełnie zmieniłam kosmetyki. Używam teraz takich, które zamiast wysuszać włosy powinny je nawilżyć i odbudować. Moje włosy niestety szybko się przetłuszczają więc jestem zmuszona do ich codziennego mycia. Zakupiłam więc kilka moim zdaniem ciekawych produktów i jak na razie intensywnie je testuję. 
Garnier Ultra Doux - odżywka pielęgnacyjna z olejkiem awokado i masłem karite
Love2MIX - Organiczny szampon regeneracyjny z efektem laminowania Ekstrakt z mango i awokado - dla zniszczonych włosów
Organic Shop - Maska z organicznym awokado i miodem
Planeta Organica - Czarna marokańska maska do włosów

Kosmetyków tych staram się używać naprzemiennie gdyż moje włosy lubią różnorodność. Myślę, że wkrótce któryś z tych produktów zostanie zrecenzowany. Pytanie tylko - czy takie posty wam odpowiadają? Chciałabym tutaj od czasu do czasu zamieszczać postępy mojej pielęgnacji włosów, choć nie ukrywam, że liczę na waszą pomoc i ewentualne doradzenie co z włosami robić. Mam nadzieję, że post przypadł Wam do gustu. Do zobaczenia niebawem. 

sobota, 3 sierpnia 2013

neon skirt

Cześć! W Krakowie dzisiaj bardzo ładna pogoda. Praktycznie cały dzień spędziłam poza domem. Obiecałam, że dzisiaj będzie post no i jest. Zdjęcia z neonową spódniczką pojawiły się jakiś czas temu na blogu, ale chciałam trochę odświeżyć temat. Fotografie, które wam pokazałam były trochę ciemne, i wiele z was pytało czy spódniczka ma kokardę. Dzisiaj nowe zdjęcia tej stylizacji, tylko tym razem w dużo lepszej jakości. Bardzo dziękuję Paulinie, że znalazła dla mnie chwilkę czasu i zrobiła mi te piękne zdjęcia 

t-shirt - MEOWclothing (for no more surprises)
spódniczka - Cocktail Shock
buty - Boot Square
torebka - Fleq
okulary - Carry

piątek, 2 sierpnia 2013

nowy wygląd bloga

Cześć! Po długiej, bo prawie miesięcznej nieobecności wracam do was. Właśnie dzisiaj następuje premiera nowego, całkowicie odmienionego no more surprises. Mam nadzieję, że szablon przypadnie Wam do gustu. Nie jest to jeszcze szczyt moich marzeń, ale w miarę możliwości będę się starała go ulepszać. Cieszę się, że udało mi się stworzyć dużo szybszy dostęp do moich kont na portalach społecznościowych, a to za sprawą ikonek, które wreszcie udało mi się znaleźć, a przede wszystkim jetem z siebie dumna, że w minimalnym stopniu udało mi się opanować css. Zdjęcia, które widnieją na nagłówku zrobiła Paulina, której serdecznie dziękuję. ♥ Jutro ruszam z nowymi postami. Postaram się was nie zawieść i w miarę regularnie dodawać posty. Tematyka raczej się nie zmieni, będzie o wszystkim i o niczym. Więc do zobaczenia już niedługo :)

sobota, 6 lipca 2013

me and reality, the light and the dark

Cześć! Nareszcie wakacje! ♥ W sumie to jeszcze ich nie czuje. Codzienna wczesna pobudka powoli mnie wykańcza, ale jeszcze tylko do czwartku - chyba dam jakoś radę. Jak wy zaczęliście swoje wakacje? Ja siedzę z siostrą, przypadła mi dwutygodniowa opieka nad nią, choć w sumie nie jest źle Kurcze, nawet nie wiecie jak bardzo się cieszę, że wreszcie mogę do was napisać! Nie mam niestety zdjęć żadnej nowej stylizacji. Chciałam po prostu napisać żeby dać Wam o sobie znać, że jeszcze żyję i że nie zrezygnowałam z prowadzenia bloga. Jak tylko będę miała chwilę czasu to na pewno przygotuje dla was zdecydowanie lepszy post. Zostawiam was ze zdjęciem mojego słodkiego kuzynka, i wciąż zapraszam na mój fan page na facebooku, gdzie możecie mnie trochę częściej zobaczyć. :)

poniedziałek, 24 czerwca 2013

"ból jest dzisiaj mym kochankiem"

Cześć! Tak długo do was nie pisałam. Dodałam wiadomość na fan page'u o moich problemach pogodowych, które uniemożliwiają mi zrobienie zdjęć. Upały jak na razie minęły, wiec spróbuję coś w tej kwestii zrobić. Rok szkolny wielkimi krokami dobiega do końca, w dość niepewnej sytuacji jest moja ocena z języka polskiego. Minione 10 miesięcy niewątpliwie były najgorsze z moich szkolnych doświadczeń. Kurcze, w sumie to nie o tym chciałam dzisiaj napisać. Wczoraj odbył się koncert (a nawet dwa!) z okazji zakończenia roku Szkoły Artystycznej Etiuda, która prowadzi swoją działalność na terenie miejscowości, w której mieszkam. Miałam okazję zaśpiewać na nich dwie piosenki. Pierwszą z repertuaru Kasi Kowalskiej pt. "Ból", a drugą pewnie większości znana "Lubię Wracać" Zbigniewa Wodeckiego. Jak zwykle podziękowania dla wspaniałej Madzi za piękny makijaż, panu Oskarowi Kozłowskiemu za piękną gitarę, Kamilowi Bobelowi za fortepianowy akompaniament oraz mojemu najdroższemu, mężczyźnie mojego życia za to, że dzielnie wytrwał te kilka godzin przygotowań, a potem cały koncert - za to, że spełnił się w roli kamerzysty i fotografa. Poniżej zamieszczam nagrania i zdjęcia z występu. Czekam na wasze opinie, sugestie, z chęcią poczytam co chcielibyście jeszcze w moim wykonaniu usłyszeć. Zapraszam was również na mój fan page gdzie zbiera się was coraz więcej, a niedługo stanie się to pewnie jedynym źródłem powiadomień o nowych postach (dlaczego blogger usuwa Obserwatorów?!).












spódnica - Cocktail Shock
t-shirt - MEOW clothing
buty - Boot Square/ Bata
naszyjnik - Cusbus

sobota, 8 czerwca 2013

it's not a dream anymore

Cześć! Tak jak obiecałam piszę post. Przez kilka ostatnich dni praktycznie w ogóle nie miałam dostępu do internetu, a to za sprawą mojego pobytu w Warszawie. Nie chwaliłam się wcześniej, ale na swoje osiemnaste urodziny od chłopaka dostałam bilety na Impact Fest, którego główną gwiazdą było 30 Seconds to Mars. Z biletów bardzo się ucieszyłam, mimo, że nie znam tak wielu ich piosenek, ale i tak bardzo lubię :) Kilka dni po otrzymaniu biletów dowiedziałam się, że na festiwalu pojawi się również Paramore. Wtedy już wiedziałam, że 5 czerwca jest mój. No i przyszedł ten upragniony wtorek, 4 czerwca - z samego rana jechaliśmy już pociągiem na trasie Kraków - Warszawa. Sam koncert był niesamowity! Mimo, że musiałam przebiec 800 metrów do sceny, mimo tej piekielnej temperatury, która panowała pod sceną, mimo zmęczenia i braku powietrza powiedziałam sobie, że dam radę i nie wyjdę póki nie zobaczę Hayley na scenie. Ulubiony zespół, trzeci rząd i wspaniali fani Paramore w okół mnie - czy można marzyć o czymś jeszcze? Chyba nie. Dzięki uprzejmości dwóch dziewczyn podczas trwania koncertu przepuściły mnie na swoje miejsce, wiec byłam już praktycznie pod samymi barierkami. Cały występ pamiętam tylko w częściach. Jak wracaliśmy to nawet nie mogłam doliczyć się wszystkich piosenek ,które zagrali. Barzdo cieszył mnie fakt, że było dużo piosenek ze starych płyt. Na Let the flames begin i Looking up, po prostu popłakałam się ze szczęścia. Jedno z moich marzeń właśnie się spełniło. Hayley pytała nas czy kupiliśmy płytę i jak długo ich słuchamy - ogólnie to nie mówiła zbyt wiele bo nie mieli dużo czasu, ale ważne, że cokolwiek. W efekcie zespół zagrał 15 utworów. Szkoda, że nie wyszli na bis. Ale no nic, po koncercie razem z K. wystaliśmy się z tego szaleńczego tłumu, żeby czegoś się napić. Wielki minus dla organizatora festiwalu, że nie zapewnił nam żadnej wody - a przy barierkach wielu ludzi po prostu mdlało z przemęczenia i temperatury sięgającej zenitu. No nic w każdym bądź razie, po tym jak już załatwiliśmy to co było niezbędne poszliśmy za scenę z myślą, że może jeszcze uda nam się spotkać zespół, zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie i wziąć autograf na biletach. Okazało się jednak, ze niestety już ich tam nie było. W efekcie na Marsach już mnie nie było, bo głowa zaczęła mnie niemiłosiernie boleć, ale i tak byłam prze szczęśliwa. Po wszystkim zmęczeni i cali mokrzy od potu poszliśmy o domu. Nie udało nam się zrobić żadnych zdjęć, w sumie to nawet szkoda było wyciągać telefon wiec wrzucam kilka profesjonalnych. :)